piątek, 27 stycznia 2017

hello weekend!

Piątek na urlopie może oznaczać jedno: spanie do 10tej...
A nie.
To nie w tym życiu ;)

Jeszcze raz.

Piątek na urlopie może oznaczać:
Pobudkę o 5:30, przygotowanie pysznego śniadania dla rodziny, kąpiel, załatwienie sprawy na mieście, powrót do domu, kawkę i ciasto, i... zrobienie sobie wieczorowego makijażu, hehe. Dziś wieczorem matka ma wychodne, ale najpierw w tym glamour anturażu, po bardzo niewieczorowej 15stej, odbierze dziecko ze żłobka. 
Miałam też w planach robienie grubego obiadu na dwa dni, ale mi nie wyszło, wolę w tym czasie wrzucić post na bloga, coś tam "się kupi" w drodze do domu. 
A dzień mija mi mniej więcej tak:







PS Ciasto jest absolutnym zlepkiem wszystkich internetowych pomysłów na temat wegańskich ciast bez pieczenia. Co miałam to dałam, podstawą są ziarna słonecznika i olej kokosowy, środek to kasza jaglana z nerkowcami, wiórkami i olejem kokosowym, wierzch to gorzka czekolada 70%. Nie jest za bardzo fit bo dodałam cukru, ale wystarczy posłodzić czymś innym i już. Pycha! Robi się dosłownie z pół godzinki, potem jakąś godzinę zastyga w lodówce.

Miłego weekendu kochani! :* A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz