niedziela, 18 września 2016

co robi żona i matka...

...gdy męża i dziecka nie ma w domu? - zapytacie... Nie oszukujmy się - oczywiście, że sprząta! Dzięki uprzejmości moich przekochanych rodziców, którzy zabrali Ulę do siebie na dwa (!) dni, i dzięki uprzejmości mojego przeprzekochanego męża, który całą niedzielę spędził poza domem, złamałam wszystkie zasady o święceniu dnia i zabrałam się za robotę. A wiecie co jest najgorsze? Że ja to uwielbiam. Fak! Czy ze wszystkich pasji świata - włączając między innymi grę na ukulele, żonglerkę, odkrywanie nieznanych faktów z życia Napoleona, czy zdobywanie górskich szczytów i przepływanie oceanów kajakiem - moją jest tak naprawdę porządkowanie przestrzeni wokół, czyli, powiedzmy sobie szczerze, latanie ze ścierą?! Czy niewypowiedziana radość z wysprzątanej na błysk komody z dziecięcymi ubraniami to już przejaw szaleństwa? Jeśli tak, to w sumie spoko. Zawsze chciałam być szalona.
Co robiłam, kiedy miałam okazję pławić się w pianie, pić drinki, i zajadać krewetki, ale nie poszłam tą drogą? Proszzz:

Robiłam ściereczki ze starych ubrań Uli, które nie nadawały się do oddania:



Przerabiałam za krótkie spodnie Uli na krótkie spodenki do spania (nooo, "*ujowa Pani Domu by się nie powstydziła... ;)):






Wietrzyłam komodę, wyrzucałam co zbędne, a potem cieszyłam oko takim widokiem:


Napawałam się prezentem od mamusi:


Do tego obejrzałam wszystkie zaległe filmiki na youtubie, wypiłam hektolitry kawy z mlekiem, i zjadłam pyszną sałatkę z ziemniaków (nie wyściubiłam dziś nosa na dwór, więc nie było za dużego wyboru, ale sałatka z ziemniaków, jabłek i cebulki - pycha!).
A wy co porabiacie w tak pięknym, wolnym dniu? :)
Dajcie znać! - A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz