wtorek, 23 sierpnia 2016

koktajl owocowy który nie ma nazwy...,

... ale jest tak zajebisty, że nie potrzebuje. Kiedy na sam widok cieknie ci ślina, a gdy już spróbujesz, nie chcesz od razu wypijać do końca bo "ci żal" i oszczędzasz "na potem" - wiedz, że coś się dzieje. Koktajl który zrobiliśmy dziś z tego, co akurat było w Sklepie Którego Nazwy Nie Chcę Wymieniać - Zaczyna Się Na T a Kończy Na O, był po prostu tak wspaniały, że natychmiast zrobiłam mu zdjęcia żeby Wam pokazać i napisać, co tam wrzuciłam do środka.
W naszym prześwietnym koktajlu bez nazwy, znalazły się:

1 banan
1 jabłko
1 nektarynka bez skórki
1 kiwi (też bez skórki ;))
sok wyciśnięty z dwóch pomarańczy
sok z jednej limonki

Wystarczy zmiksować na gładko i gotowe. Uwielbiam ten moment gdy - pijąc taki sok - wyobrażam sobie, jak witaminy rozchodzą się równomiernie po moich żyłach (przepychając przy okazji pizzę i nuggetsy z dzisiejszego obiadu na mieście...).







Smacznego! :) A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz