wtorek, 23 sierpnia 2016

koktajl owocowy który nie ma nazwy...,

... ale jest tak zajebisty, że nie potrzebuje. Kiedy na sam widok cieknie ci ślina, a gdy już spróbujesz, nie chcesz od razu wypijać do końca bo "ci żal" i oszczędzasz "na potem" - wiedz, że coś się dzieje. Koktajl który zrobiliśmy dziś z tego, co akurat było w Sklepie Którego Nazwy Nie Chcę Wymieniać - Zaczyna Się Na T a Kończy Na O, był po prostu tak wspaniały, że natychmiast zrobiłam mu zdjęcia żeby Wam pokazać i napisać, co tam wrzuciłam do środka.
W naszym prześwietnym koktajlu bez nazwy, znalazły się:

1 banan
1 jabłko
1 nektarynka bez skórki
1 kiwi (też bez skórki ;))
sok wyciśnięty z dwóch pomarańczy
sok z jednej limonki

Wystarczy zmiksować na gładko i gotowe. Uwielbiam ten moment gdy - pijąc taki sok - wyobrażam sobie, jak witaminy rozchodzą się równomiernie po moich żyłach (przepychając przy okazji pizzę i nuggetsy z dzisiejszego obiadu na mieście...).







Smacznego! :) A.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

co tam u nas słychać.

Po ponad dwudziestu dniach intensywnego zażywania życia rodzinnego, chodzenia na spacerki, wymyślania pysznych i zdrowych dań i koktajli, przeklinania swojego jestestwa i cieszenia się nim na przemian, oraz - jak to mówi Łukasz - raczej konsumowania cudzych treści niż tworzenia własnych - wracam do pracy i do internetu :). Oby mi sił, natchnienia, i dobrej organizacji czasu nie zabrakło. Podczas urlopu przeczytałam jedną (słownie: jedną) książkę. Bardzo inspirującą książkę. Ten wpis to pierwszy krok do życia w stylu slow life - w tej właśnie książce opisywanego. Chcesz pisać? Siadaj i pisz. Rób zdjęcia. Wymyślaj wiersze. Skacz, tańcz, spaceruj po lesie, gotuj, czytaj, twórz. Pracuj. I rezygnuj z tego co DLA CIEBIE w tej chwili nieważne. Tego się podczas mijającego urlopu dowiedziałam, i tego sobie na to nowe pourlopowe rozdanie życzę. :) A lato mijało nam mniej więcej tak:










































Do zobaczenia lato! Dzięki że byłoś! :)))) A.

czwartek, 4 sierpnia 2016

co z tymi ideałami.

Dawno, dawno temu, w czasach kiedy nosiłam sztruksy i zamszowe buty, a z Sulechowa do Zielonej Góry jeździło się autobusem za złoty trzydzieści (!), pewien człowiek wyśmiał mnie przy ludziach pytając "czy pani jest idealistką???!!!". Sytuacja była dla mnie tak wstydliwa, że (nie)stety pamiętam ją do dziś, i w tamtej właśnie chwili chciałam się zapaść pod ziemię. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, co mi do tego całego idealizmu, i czy faktycznie tak, czy może jednak nie... Wiedziałam jednak, że jak każdy szanujący się idealista powinnam w tym konkretnym momencie zginąć marnie. Nie zginęłam, a od tamtego zdarzenia minęło kilka a może kilkanaście lat. Dziś jednak, w 2016stym roku wiem, że coś z tego idealizmu jednak we mnie jest. Że podskórnie i naiwnie może wierzę, że człowiek jest w stanie zrozumieć drugiego człowieka. Że nie splunie jadem, tylko chwilę pomyśli. Wpadnie na pomysł "a, okej masz rację, może zrobię dla ciebie coś miłego, albo przynajmniej dam ci święty spokój". Że zrozumie twój strach albo twoją bezradność. Spojrzy na ciebie przychylnie i nie odszczeknie...A jednak. Dziś idealizm wypływa mi uszami (a raczej oczami). Dziś był ten pierwszy raz w moim życiu, kiedy wezwałam policję. Poczułam się zagrożona, i chciałam chronić dziecko, a moja łagodna prośba nie pomogła. Policja w końcu nie przyjechała, a cała sytuacja skończyła się tak, jak mogła się skończyć dużo, dużo wcześniej. Czy ludzie coś zrozumieli? Nie wiem. Czy przesadziłam? Być może. Po wszystkim spłakałam się solidnie i pomyślałam "po co mi to było". Teraz już wiem, że nie walczyłam o paragraf, ani o mandat, ani pouczenie. Tylko o zrozumienie mojego strachu o dziecko. Idealistycznie.
Bardzo żal mi tej kobiety, która walczy w sądzie z restauratorami, którzy wyprosili ja bo karmiła piersią. Współczuję jej, że w ogóle musiała iść do sądu, i że musi się o to bić. I być może dziś, kiedy czyta ociekające jadem, obrzydliwe, hejterskie komentarze na pudlu czy innych portalach, myśli sobie "po co mi to było". Wie jednak o co walczy. Życzę jej grubej skóry i z całego serca trzymam kciuki. (I mam nadzieję, że do internetu za często nie zagląda) :(

PS Poziom nienawiści w sieci dziś po prostu mnie przeraził. Wstyd mi za ludzi.
PS2 Mam obok osobę która mnie rozumie. To wielkie szczęście i wszystkim tego życzę.

A.