czwartek, 21 lipca 2016

wiersz o zagubionej skarpecie.

(Jak w tytule).

Nie ma na co czekać,
lecimy dziś z praniem.
Jest ciepło i słońce - wiadomo - ubranie
w takim słońcu raz dwa, szybciuteńko schnie,
nie ma co dwa razy zastanawiać się!
Ciemne już zrobione, teraz wkładam jasne,
sprawdzam, czy jest wszystko - inaczej nie zasnę,
czy aby na pewno?
Zerknę jeszcze tam, żeby się upewnić,
że wszystko już mam,
że mogę zamykać,
odpalać potwora.
Wtyczka, kurek, start...
I... Nieeeee!...
Oto zmora!
Oto się wyłania - biała dezerterka,
spod sterty kolorów beznamiętnie zerka...
Wylazła spod ziemi?
No przecież sprawdzałam!
A jednak -  ta jedna gdzieś się zapodziała..
Wyszła teraz z hukiem - prawie jak rakieta!
A to tylko biała (noo...prawie) skarpeta.
I zostanie tak tydzień albo dwa bez drugiej
(druga w bębnie pralki, pewnie ma już w czubie),
I dalej będzie śmierdzieć, w koszu się przewalać,
(druga - nówka funkiel),
lecz co to za para?
Jedna w stercie brudów kisi się i dławi,
a druga w pałacu (szufladzie) się pławi...
Żal mi jednej i drugiej i jestem w rozterce:
Czystą do szuflady - podpowiada serce...
Rozum mówi z kolei - z powrotem do prania,
niech się z brudną skarpetą po tym koszu gania,
i następnym razem już na pewno obie
wrzucisz razem do pralki
obiecaj to sobie!
I to smętne story
czas zakończyć puentą.
Niezbyt wyszukaną
i podobnie smętną.
Morał z tej historii taki, moi drodzy:
nie mam jutro rano co na stopy włożyć.
Ręcznie nie chce mi się tej skarpety prać.
Idę na bosaka,
no żesz k**** mać.

PS Wiem, że to głupie.
PS2 Wiem, że w internecie jest wiele dużo głupszych rzeczy ;)

Idę coś posprzątać szukać inspiracji. Cmok! A. ;)

2 komentarze:

  1. Buahahaha....no nie spodziewałam się, że można aż tyle napisać na temat standardowej "pralniczej" wpadki, która zdarza mi się co co drugie pranie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo... a jest jeszcze tyyyle innych domowych czynności ;) czytelnicy bójcie się.

      Usuń