piątek, 8 lipca 2016

lepszy swój wróg, niż obcy ;)...

...czyli o zaletach świadkowania na ślubie razem ze swoim mężem. Zalet jest według mnie całe mnóstwo, a najważniejsze, to:

1. W kluczowych sprawach, typu: "czy masz kasę dla kościelnego?", "czy wódka na bramy jest już w bagażniku?" i "najpierw życzenia czy toast za młodych?" dogadujesz się z osobą z którą znasz się dekadę a nie z poznanym przed pięcioma minutami obcym człowiekiem.

2. Wiesz, że nie nawali, będzie na czas, i że pozostanie w dobrej formie do  końca imprezy :).

3. Nie musisz zostawiać swojego męża/żony/partnera/partnerki bo akurat spełniasz swoje zadania w związku ze świadkowaniem.

4. Przez 99 procent czasu trzymacie się razem i nie musicie szukać się "po obiekcie" ;).

5. Kiedy w nerwach i wzruszeniu trochę sobie szlochasz, błądzisz wzrokiem lub nerwowo się uśmiechasz, nie patrzy na ciebie jak na wariatkę, tylko rozumie twoje dziwactwa (no bo przecież to twój młodszy braciszek właśnie się żeni!)

6. Ufasz mu w stu procentach

Jest też jeden minus - przy stole nie siedzicie obok siebie, tylko po obu stronach Młodej Pary, i nie możecie wymieniać spostrzeżeń na temat kotleta i zrazów, ani podawać sobie surówek. Rozmowy jednak nadrobicie w tańcu, a schabowego przebolejecie. Wiadomo, że nie macie za bardzo wpływu na to, z kim świadkujecie, nam się jednak ostatnio fajnie przyfarciło.

PS Gdybyście potrzebowały inspiracji do tego, co warto mieć w torebce będąc świadkową na ślubie (i weselu), dołączam zawartość mojej. W końcu sezon trwa w najlepsze!

A do mojej torebki trafiły:
-chusteczki
-gumy i tiktaki
-grzebień
-portmonetka (nadgryziona zębem czasu )  - na ślubie też zbierają na tacę
-awaryjna kosmetyczka z przydasiami
-lusterko 
-szminka
-miałam też woreczek ryżu, który wcisnęłam na samo dno i nie mogłam znaleźć w kluczowym momencie :/, oraz mały woreczek z organzy na monety, którymi była obrzucona Młoda Para (żeby nie musieli upychać po kieszeniach);


Do przeźroczystej kosmetyczki trafiły z kolei:
-bibułki kosmetyczne do twarzy (przydały się!)
-agrafka, igła, nici
-pilniczek
-wsuwki do włosów
-pacynka do cieni, gąbka do pudru, pędzelek do ust, klej do rzęs, pęseta
-małe nożyczki (wielozadaniowe! - przydały się :))
-sól fizjologiczna (gdyby trzeba było przemywać komuś oko... (???!!!))
-smecta (gdyby emocje wzięły górę ;))
-i klasycznie tabletki od bólu głowy oraz plastry






Torebka była taka, nie za duża, nie za mała lecz w sam raz (kupiona dzień wcześniej, w przedweselnym szale):


Nie musiałam w niej taszczyć zbyt wielu kosmetyków, perfum itp, bo u góry był pokój do którego po prostu można było pójść i się ogarnąć.

Życzę Wam dziewczyny (i chłopaki?) udanego sezonu weselnego, nie zapomnijcie się dobrze bawić! A :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz