wtorek, 19 lipca 2016

kilka porad, jak przeżyć, będąc (na ogół) nieśmiałym smutasem.

A nie jest to łatwe oj nie.
Na początek:

1. Próbować zaakceptować ten fakt. Tak po prostu jest i już. Przez większą część życia pewnie się Wam to nie uda, ale jest szansa że do 70tki zdążycie.

2. Pogodzić się z faktem, że brylowanie w towarzystwie to nie jest Wasza domena. I nawet jeśli ktoś weźmie Was za gburowatych, milczących, pesymistycznie nastrojonych do świata buraków albo wyniosłe księżniczki (którymi, a owszem - bywacie), nie zmieni to znacznie Waszego życia.

3. Znaleźć sobie dobrego terapeutę/tkę ;)

Dalej:

4. Pocieszać się, że "inni też tak mają", tylko po prostu o tym nie mówią, bo się wstydzą.

5. Nie próbować się zmieniać, bo to tylko przysporzy frustracji, ale znajdować sobie aktywności, w których czujecie się dobrze i nie tak bardzo nieśmiało, na przykład: wymyślanie zabawnych wierszyków, pisanie bloga, uprawianie roślinności, kolekcjonowanie motyli albo przeczytanie 50ciu książek w rok (czy to w ogóle jest możliwe?!), i tak dalej i tak dalej.

6. Przyswoić sobie fakt, że nie jesteście centrum wszechświata, a raczej to wszechświat ma Was centralnie w dupie.

7. Spojrzeć na siebie z boku, z dystansem, życzliwością, ironią, i - głęboko skrywanym, ale jakże wyrafinowanym ;) - poczuciem humoru. Tylko to może nas uratować.

8. Cieszyć się życiem rodzinnym i codziennymi drobnostkami, takimi jak wspólne obiadki, nowa torebka, świeżowytarty blat w kuchni...

9. Rozejrzeć się dookoła. Są ludzie, którzy takimi Was kochają i którym też przyda się odrobina Waszej troski i uwagi :)

10. Zjeść czekoladę, lody, frytki.

Innych póki co nie odkryłam, jak mi się uda, to się podzielę :)
Jeśli i Wy macie swoje pomysły, chętnie rzucę okiem!
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz