sobota, 20 lutego 2016

taka biedna.

Kochane matki.
Współczuję Wam.
Nieprzespanych nocy.
Niedogolonych nóg, niedomalowanych paznokci, niedoskubanych brwi.
Przypiętych do góry grzywek i włosów umytych suchym szamponem.
Zawalonych zabawkami salonów, które nigdy nie wyglądają jak na blogach.
Niedoszorowanych kibli, niedopucowanych wanien, zakurzonych półek w pokoju, sypialni, garderobie, kuchni, łazience.
Współczuję Wam.
Niezrozumienia.
I tego, że w dniu chodzi głównie o to "by przetrwać".
Nadmiaru obowiązków.
Zimnych kaw.
Niedojedzonych śniadań.
Obiadów z zamrażarek albo z garmażerki.
Tego, że musicie być super matkami, super pracownicami, super żonami, córkami, koleżankami, a wiadomo, że gdzieś do jasnej anielki nawalicie...
Współczuję.
Nocnego karmienia.
Pełnych politowania spojrzeń i tekstów, że "to już za długo".
Braku odwagi do podjęcia decyzji, że czas już odstawić od piersi.
Współczuję Wam.
Poszarzałej cery.
Braku odporności.
Tego, że nie możecie łyknąć dowolnego leku, który postawi was na nogi, bo jeszcze karmicie.
Współczuję.
Zachlapanych luster, zarzyganych podłóg, porysowanych kredkami tapicerek.
Tego, że wstyd głośno powiedzieć, że nie dajecie rady.
Tego, że nie możecie się w spokoju i samotności wysikać, o kupie nie wspomnę...
Współczuję.
Że musicie wszystko planować.
Że nie możecie sobie wyjść kiedy chcecie.
Że o waszej randce z mężem muszą wiedzieć babcie, opiekunki, teściowe, bo przecież ktoś musi zająć się dzieckiem.
I że te randki muszą trwać określony czas.
Współczuję.
Tych godzin w poczekalniach, przychodniach, u lekarza.
Tego strachu, niewyobrażalnego strachu.
Tych chorób zakaźnych, osp, różyczek, bostonek..
Współczuję.
Wielu prób cierpliwości.
Zimowego ubierania się przed wyjściem na dwór, do żłobka, na spacer, do sklepu.
Tego, że jesteście wtedy mokre,spocone, i macie dość.
Współczuję.
Wyrzutów sumienia.
Poczucia winy.
Chęci bycia lepszą.
Współczuję.
Że niektórzy znajomi zniknęli.
Że dla tych co zostali brak czasem czasu lub siły..

Gratuluję.
Że wiecie co jest tak naprawdę ważne :)

auuuuuuuuuuuuuu! agrrrrrrrrrrrrrrrr! buuuuuuuuuu! ihaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Dobrze sobie czasem krzyknąć ;).
A u nas ostatnio:











Miłego, do następnego pa:) A.
PS Łukasz Was pozdrawia :))