środa, 12 sierpnia 2015

Sierpniowe noce są takie gorące...

...więc trzeba podgrzać je bardziej włączając piekarnik... (?!?). Gdy ledwo dyszysz, pot leje ci się po piętach, masz ochotę schować się w lodówce, ale nie możesz, bo z lodówki wysypują się maliny i borówki, to znak, że trzeba upiec tartę. ;) Przepis na spód wzięłam stąd, i trochę go zmodyfikowałam po swojemu, dodając mąkę razową zamiast połowy białej, nie dodaję też cukru do ciasta. Na wierzch ubita kremówka wymieszana z mascarpone i owoce. Włala:














PS już połowy nie ma :). Miłego! - A.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

ostatnia niedziela.

523 dni. Rok i pięć miesięcy. Tyle nie było mnie w pracy. Dziś wróciłam i żyję. Wstałam o 5:45 - przed wszystkimi trzema nastawionymi budzikami :).  Czułam się tak, jakbym szła do nowej firmy a serce telepało mi się w klatce. Dopóki nie usiadłam przy komputerze, przy znajomych ale trochę zapomnianych programach. To chyba jak z rowerem i pływaniem - raczej się nie zapomina. O rozstanie z Ulą się nie bałam, została ze swoim tatą, czyli najlepiej na świecie. A wczoraj była ta niedziela, którą chce się wykorzystać na 200 %, i była piękna, ciepła, sierpniowa, rodzinna, taka jak lubię.

PS Skarpety Ula zakłada sobie sama:
Do miłego zobaczenia :) - A.