środa, 8 lipca 2015

szyję i żyję.

Ej, serio, zawzięłam się. Chce mi się szyć! I żyć też :). Mam wrażenie, że na to szycie nie mam czasu i wystarczających umiejętności. To drugie da się ogarnąć z czasem, ale z ogarnięciem czasu będzie trochę gorzej. Ale Ula mnie motywuje. Niedługo będzie potrzebowała worka na kapcie i piżamkę do żłobka. Zrobię jej śliczny worek na kapcie :). Póki co przymierzam się:
















No, i w sumie na razie tyle udało mi się uszyć. Poza tym kontempluję lipiec. Już nigdy nie będzie drugiego takiego samego, kiedy ja na 100% jestem dla Uli, kiedy jest tak ciepło, i ona taka kumata, i my tak sobie razem na te swoje spacerki po deptaku, nieśpiesznie oglądamy fontannę, oglądamy pieski, patrzymy sobie i chodzimy. Fajnie jest i już się taki nie powtórzy. Kocham ten lipiec, serio.

Do następnego - A. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz