niedziela, 17 maja 2015

wielkie gie.

I niech nie zwiedzie Cię tytuł, drogi czytelniku. Nie ma nic wspólnego z moim dzieckiem ;). Moja niedziela rozpoczęła się o 5:42 od wielkiej, rozbryzganej, gołębiej BOMBY na naszym świeżo-co-wypucowanym-wyszorowanymnabłysk-wczoraj balkonem. Wstałam, zerknęłam na balkon, jaka tam dziś za oknem pogoda i dostałam zawału. 5:50: ja ze ścierą w ręce, w piżamie, zerkając czy aby sąsiedzi nie patrzą ukradkiem na mnie jak na wariatkę (a nieee, przecież o tej porze w niedzielę ludzie na ogół śpią), sprzątam tę kupę i rozpoczynam dzień. Od dylematu - czy podanie niespełna rocznemu dziecku pizzy na śniadanie to zbrodnia? Pizza własnoręczna, z wczorajszego wieczora, zero chemii i takich tam. Jednak stwierdzam, że zbrodnia i robię pastę jajeczną z awokado. Nie przypadła do gustu i upstrzyła pokój w seledynowe ciapki. Zachowaj spokój, zachowaj spokój...

dzień dobry dniu! :)))))

PS po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw zdecydowałam się oszczędzić Wam widoku porankowej bombowej niespodzianki, ale pozostałością pizzy mogę się pochwalić:
PS2 szybki i banalny przepis na pastę awokado:
pół awokado
dwa jajka na twardo (wiejskie of kors)
garść zielonej pietruszki
kapka oliwy
pieprz
kminek (jest pyszne z kminkiem, ale właśnie mi się skończył więc nie dodałam)

Wrzucamy do blendera i miksujemy. Jeśli chcecie możecie sobie swoją porcję dosolić. Pyycha.

do następnego! - A. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz