wtorek, 26 maja 2015

rok temu o tej porze.

Myślałam czy "to już", czy może "jeszcze nie", i zastanawiałam się, czy aby na pewno nadaję się na matkę :). Rok temu o tej porze sprzątałam chatę na błysk (syndrom wicia gniazda), i bałam się, że wody odejdą mi na przykład w autobusie, albo - nie daj Boże - w sklepie, i będę musiała się wstydzić i to wszystko posprzątać :). (Mąż mi mówi, żebym napisała też, że ma wspaniałe mięśnie - więc piszę, że i owszem -  ma :)). Rok temu o tej porze byłam ciężko przerażona co to będzie, i nieświadoma, że oto przede mną najpiękniejszy rok mojego życia.
Dzisiaj się wzruszam, robię ckliwy wpis i świętuję z rodziną mój pierwszy Dzień Matki:

A.
PS to dopiero początek świętowania - jutro urodziny Łukasza, w czwartek roczek Uli, w piątek nasza rocznica ślubu - tak sobie to zorganizowaliśmy : ).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz