wtorek, 26 maja 2015

rok temu o tej porze.

Myślałam czy "to już", czy może "jeszcze nie", i zastanawiałam się, czy aby na pewno nadaję się na matkę :). Rok temu o tej porze sprzątałam chatę na błysk (syndrom wicia gniazda), i bałam się, że wody odejdą mi na przykład w autobusie, albo - nie daj Boże - w sklepie, i będę musiała się wstydzić i to wszystko posprzątać :). (Mąż mi mówi, żebym napisała też, że ma wspaniałe mięśnie - więc piszę, że i owszem -  ma :)). Rok temu o tej porze byłam ciężko przerażona co to będzie, i nieświadoma, że oto przede mną najpiękniejszy rok mojego życia.
Dzisiaj się wzruszam, robię ckliwy wpis i świętuję z rodziną mój pierwszy Dzień Matki:

A.
PS to dopiero początek świętowania - jutro urodziny Łukasza, w czwartek roczek Uli, w piątek nasza rocznica ślubu - tak sobie to zorganizowaliśmy : ).

niedziela, 17 maja 2015

wielkie gie.

I niech nie zwiedzie Cię tytuł, drogi czytelniku. Nie ma nic wspólnego z moim dzieckiem ;). Moja niedziela rozpoczęła się o 5:42 od wielkiej, rozbryzganej, gołębiej BOMBY na naszym świeżo-co-wypucowanym-wyszorowanymnabłysk-wczoraj balkonem. Wstałam, zerknęłam na balkon, jaka tam dziś za oknem pogoda i dostałam zawału. 5:50: ja ze ścierą w ręce, w piżamie, zerkając czy aby sąsiedzi nie patrzą ukradkiem na mnie jak na wariatkę (a nieee, przecież o tej porze w niedzielę ludzie na ogół śpią), sprzątam tę kupę i rozpoczynam dzień. Od dylematu - czy podanie niespełna rocznemu dziecku pizzy na śniadanie to zbrodnia? Pizza własnoręczna, z wczorajszego wieczora, zero chemii i takich tam. Jednak stwierdzam, że zbrodnia i robię pastę jajeczną z awokado. Nie przypadła do gustu i upstrzyła pokój w seledynowe ciapki. Zachowaj spokój, zachowaj spokój...

dzień dobry dniu! :)))))

PS po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw zdecydowałam się oszczędzić Wam widoku porankowej bombowej niespodzianki, ale pozostałością pizzy mogę się pochwalić:
PS2 szybki i banalny przepis na pastę awokado:
pół awokado
dwa jajka na twardo (wiejskie of kors)
garść zielonej pietruszki
kapka oliwy
pieprz
kminek (jest pyszne z kminkiem, ale właśnie mi się skończył więc nie dodałam)

Wrzucamy do blendera i miksujemy. Jeśli chcecie możecie sobie swoją porcję dosolić. Pyycha.

do następnego! - A. :)

poniedziałek, 11 maja 2015

zen.

Jest 19:55 a oni śpią. Oboje. Pozamykałam okna bo zimno, radio wyłączone, słyszę ciszę i miarowe chrapanie. Idealnie :). Ups. Ula przewraca się na drugi bok, wstrzymam oddech to może się nie zbudzi. Zbudziła się. Z krzykiem. Idą górne trójki - podobno jedne z najgorszych. Biedna. Na szczęście ktoś wymyślił żelowe czary-mary na dziąsła. Zasnęła. A matka się zenuje.

Przed fazą zen:



W trakcie:

 ;) - do następnego! A.

sobota, 9 maja 2015

wszędzie jej pełno.

Tupta, człapie, drepcze, śmiga, za moment zacznie chodzić. Ostatnio nie robię nic innego tylko wyciągam ją z wszelkich zakazanych domowych miejscówek typu "półka z gazetami mamy", "wieża taty", "buty w przedpokoju" itd. Absorbująca jest. I urocza :).











;) do następnego! A.