sobota, 4 kwietnia 2015

całkiem miło

Moja poprzednia Wielkanoc była do bani, jakieś takie smuty i niesnaski. W tym roku wszystko jest inaczej. Jest Ula i tak naprawdę moje święta kręcą się wokół niej i naszej trójki. Nie chce mi się wyjeżdżać, więc zostajemy na miejscu. Nie bardzo chce mi się latać w Wielkanoc wieczorem po imprezach, jak to mieliśmy w zwyczaju, najfajniej tym razem we własnym ogródku. Chyba trochę skapcaniałam, ale te "kapcie" całkiem dobrze leżą.
Dziś tak na szybko, bo już prawie północ. Przede mną jeszcze parę nocnych pobudek, a o szóstej pewnie zadzwoni najskuteczniejszy budzik w naszym domu ;). Drogi czytelniku tego bloga - życzę Ci (i sobie) obrzydliwie miłych, do bólu słonecznych i rodzinnie nudnych Świąt Wielkanocnych. Mua!
A. :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz