piątek, 20 lutego 2015

na szybko.

Na szybko wrzucam dwa nowe misie których jeszcze nie pokazywałam:
Na szybko mówię co tam u nas słychać:
 - Ula sama stoi w łóżeczku i za tydzień kończy 9 miesięcy, a ja nie wiem kiedy zostałam mamą takiego całkiem już dużego bobasa
 - dni pędzą mi jak szalone, nie ogarniam dni tygodnia, i nie pytajcie mnie jaka dziś data - nie mam bladego pojęcia - niby fajnie, ale chyba wolałabym odnaleźć się jakoś w rzeczywistości
 - walentynkowo-weselne wychodne okazało się całkiem spoko imprezą
 - marzę o żelazku do pionowego prasowania ubrań, wyjściu do kina, i o szarej rozkloszowanej spódnicy z dresowego materiału którą widziałam na rynku
 - po zimowym wietrzeniu szafy mam kilka ubrań za zbyciu, przejrzę jeszcze wiosenne i w planach mam małą blogową wyprzedaż
 - odważyłam się wrzucić Ulę na plecy i całkiem nam z tym dobrze :)
 - BLW wkroczyło w fazę "nie jem i koniec, ale całkiem sprawnie zrzucam WSZYSTKO na podłogę" (doświadczone koleżanki - błagam, wesprzyjcie słowem, że to przez zęby, że to chwilowe, że skok rozwojowy, że minie - bo oszaleję...)
 - i - nie - NIE SIEDZĘ w domu. w ogóle mało siedzę. najczęściej chodzę: na czworaka, na spacer, na zakupy, na szczepienie, znowu na spacer, i zdarzy się, że na kawę do koleżanki też, lub stoję: przy garach, w kolejce, w innej kolejce, z dzieckiem na rekach przy oknie, z dzieckiem na rękach przy lustrze, i w ogóle z dzieckiem na rękach lub w chuście, ewentualnie dziecię zbieram z podłogi, ganiam po tej podłodze bo mi ucieka, alba wsadza place do przedłużacza (na szczęście odłączonego) i prawdę mówiąc nogi włażą mi w d. 
 - i  - nie - NIE NARZEKAM ;) - czasem się tylko pożalę, otrzepię z kurzu i śmigam dalej

niebawem wracam - pozdrowionka - A. :)



1 komentarz:

  1. Ok wiec jako mama z małym, prawie 7 letnim doświadczeniem ;) oraz wsparta wiedzą książkową powiem, ze przez fazę wyrzucania jedzenia na podłogę przechodzą chyba wszystkie dzieci (?) Moje dwa dziecięcia przeszły. Ja je 'nauczyłam' ze tak się nie robi - najpierw 'nie wolno wyrzucać' raz lub dwa, zazwyczaj na początku nie działało, wiec zabieralam im jedzenie. Po kilku razach zrozumiały ;) 'nie jedzeniem' tez się przejmowałam na początku, potem się uczysz, że jak dziecko w jeden dzień zje mniej to w drugi lub trzeci nadrobi :) I taka rada-nie-proszona - oszczędzaj plecy bo jeszcze ci się przydadzą ;)

    OdpowiedzUsuń