czwartek, 15 stycznia 2015

wygrana.

Może to nie 17 baniek, ale jednak - trafiłam tróję w totka :). Pierwszy raz ever. Z tego co widzę dostanę za to 16 złotych, czyli odejmując cenę kuponu zostaje całe 13 PLN których nie zarobiłam, nie pożyczyłam, nie dostałam ani nie ukradłam, tylko wygrałam! Oł yeah, autentycznie się cieszę, serio :). Jakbym wygrała 17 milionów to pewnie byłabym przerażona, a tak po prostu się cieszę. Na co wydam wielką wygraną? Pewnie na gazetę z filmem, bo na to zawsze szkoda mi pieniędzy :).
A dziś w ogóle taki bardzo konsumpcyjny dzień. Wczoraj w nocy wpadłam na genialny pomysł, że może na szybko przygotuję dla Uli trochę mleka "na później", rano zadzwonię do Uli Babci, czy by mogła i zechciała... a sama cyk myk do focusa na wyprzedaże. Tadadadaaam, genialny plan się udał, Babcia - a jakże - zechciała jak najbardziej, więc z czarnym cieniem na powiece i bananem na twarzy poleciałam na autobus, wzbudzając zazdrość młodej mamy z parteru ("ale masz faaaaaaaaaajnie!"). No to dotarłam do focusa iiiii... dziwnie się poczułam, no wierzcie lub nie, chciałam wracać do domu! Jakoś tak duszno, i myśli w rodzaju "ja tu tak sama bez dziecka", że mi się nie należy i coś w tym stylu. Szybko jednak otrzepałam się z kurzu i ruszyłam w zakupowy szał. Obkupiłam się nieźle, nie powiem, ze nie. Wszystko w jednym sklepie, jeszcze tylko na chwilę do dziecięcego plus standardowe zakupy w rossmanie i rura do domu. Nie było mnie jakieś dwie godziny z hakiem, a czułam się jakbym wyparowała z domu na całą wieczność. Wniosek jest taki, że muszę częściej wychodzić sama bez Uli. To może kino next week? :)

PS to jeszcze rzut okiem dzisiejsze łupy. Każdemu według potrzeb ;)
pozdrawiam - A. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz