czwartek, 8 stycznia 2015

do przodu.

Matko - jeśli myślałaś, że mając miesięczne, trzymiesięczne, czy nawet półroczne dziecko masz przerąbane - o, jakże się myliłaś! Mimo wszystko było to dziecko leżące. Dziś, po siedmiu miesiącach i dwóch tygodniach mamowania już wiesz, że wtedy miałaś wakacje. Mogłaś sobie na luzie ogarnąć łazienkę, mogłaś sobie ubabrać ręce w mięchu i na spokojnie skończyć formowanie kotletów a wznosząc się na wyżyny (zdrowego) egoizmu posiedzieć sobie z 5 minut na kibelku. Aleeee, wszystko co dobre szybko się kończy, bo oto - matko - masz w domu dziecko raczkujące. Przeurocze i przewzruszające - naprawdę! Ale jednak -  wyżerające włosy z dywanu i igliwie z choinki, ciągnące za kable, zwiedzające kuchnię... To już, matko. Nadszedł ten moment, kiedy musisz na swój dom spojrzeć z poziomu podłogi. Tadadadam. Jest i nagroda, bo dziś pierwszy raz dziecko do ciebie przyszło :))))).

Pozdrawiam - wzruszona, pękająca z dumy i przerażona - A. :)


3 komentarze:

  1. Taaa... pamiętam, jak moja Weronika wyczołgała się z maty i dopadła kwiatki stojące w doniczkach na podłodze... ;-)
    Dłuuuugo nie mieliśmy żadnej zieleniny w domu :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha a to ci niespodzianka ;) niech matka poczek a aż dziecko zacznie stać, chodzić podpierając się o meble, wspinać się na meble i co tylko się da (np parapet lub regał z książkami, schody oraz inne takie mniej typowe rzeczy do wspinania ;) a potem jeszcze chodzić bez podpórki... to ci dopiero frajda, mniejsza dla matki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam z mamowym utęsknieniem ;)

    OdpowiedzUsuń