czwartek, 18 grudnia 2014

gender mimo woli ;)

Kupiłam Uli kapcie. Tzn. Mikołaj/Gwiazdor kupił, żeby też mogła znaleźć coś dla siebie pod pierwszą w swoim życiu choinką. Urocze pandy, po prostu śliiiiiiiiczne:
W domu z ciekawości poczytałam metkę, a na niej:
"Kapcie chłopięce". Urocze pandy zarezerwowane tylko dla chłopaków, dziewczynki muszą się zadowolić różowymi bamboszami, albo balerinkami w owieczki. Ot ciekawostka :).
Z innych, wczoraj był u nas przedwczesny Gwiazdor(ka) i przywiózł nam prezenty! Dla Uli fartuszek o którym wspominałam ze dwa posty wcześniej:
 i ceratę do podkładania pod krzesełko (jeszcze wietrzy się na balkonie bo pachnie ceratową nowością), a dla rodziców obiad w postaci BLINÓW (!). Smak dzieciństwa - poproszę jeszcze :). 
W temacie BLW - codziennie coś nowego (no, prawie codziennie, żeby nie przegapić jakichś ewentualnych reakcji alergicznych). Pietruszka nadal numer jeden, rządzi też jabłuszko, marchewka po krótkiej przerwie wraca do łask. Wrażenia - nasze i jej - bezcenne. :)

PS Podczas gdy piszę ten post Ula właśnie "sprząta" tackę z jedzeniem, to znaczy wywala wszystko za burtę. Idę sprzątać podłogę -  pa :)

Do następnego - A.

1 komentarz:

  1. Już widzę Ulkę w tych kapciach latającą po domu :)

    OdpowiedzUsuń