poniedziałek, 20 października 2014

Czas odpocząć.

Są pewne symptomy. Ja - prawie perfekcyjna pani domu zapuszczam kuchnię tak, że nie chce mi się do niej wchodzić, a wszystko co stoi na blatach mam ochotę jednym zamaszystym ruchem ręki zgarnąć do śmietnika. Ja - fanka naszego cudnego balkonu na którym latem jadaliśmy bułki z paprykarzem zagryzane arbuzem popijane karmim - zabiłam wszelkie kwiaty i inne rośliny na nim żyjące po prostu je olewając czyli nie podlewając. Ja - mistrzyni ogarnięcia - chwalę się kumpeli, też matce (bo matka matkę zrozumie), jak bardzo się cieszę, że... yyyyy, i tu właśnie następuje moment w którym wpół zdania zapominam co chciałam powiedzieć. Cieszę się, tylko kurna..z czego?... Ostatnio to nagminne. I wreszcie ja, po prostu ja - chowam przed mężem moje sekretne pudełko batoników tak, że sama nie mogę ich znaleźć w momencie, kiedy najbardziej są potrzebne. Mało tego - do dziś nie wiem gdzie są, czy może jednak zjadłam już wszystkie, tylko, kurka, w śmietniku nie ma opakowania, więc gdzie do licha są?! Czas odpocząć. To idę. Tylko jeszcze wrzucę post na bloga, zapakuję zmywarkę, pozbieram suche pranie, obetnę dziecku paznokcie i trochę się nad swoim marnym losem poużalam. ;)

Miłego!
A.

2 komentarze: