poniedziałek, 12 maja 2014

ostatnia prosta.

38 tc dobiega końca, co oznacza, że "jestem w terminie", a do przewidywanego terminu porodu zostały równo dwa tygodnie. Teoretycznie dziecię jest już gotowe do wyjścia i teraz spędza miło czas obrastając tłuszczykiem i pasąc goloneczki. Ostatnia wizyta u lekarza za nami, na koniec parę małych psikusów zdrowotnych, ale myślę że do opanowania. Przed nami ostatnie badania krwi, ktg w szpitalu i czekanie, czekanie, czekanie... Można się już pokusić o małe podsumowania minionych 9ciu miesięcy. Po pierwsze - minęły mi MEGA szybko, i mam wrażenie, że dopiero co dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a tu już nowy człowiek może się w każdej chwili pojawić na świecie. Ostatni tydzień trochę się ślimaczył, i myślę że tak będzie już do końca, ale przetrwam :) Wkradła się też nerwówka i prawdę mówiąc ze strachu mam pełne gacie i cały czas się zastanawiam, czy aby na pewno się nadaję i jak sobie poradzę w tym byciu mamą, chociaż na takie rozkminki jest już raczej za późno ;), przeszło mi też przez myśl, żeby się wycofać, no ale też się nie da :). Poza nerkowymi przygodami na początku ciąży, i małym alarmem w siódmym miesiącu, fizycznie na ten stan nie mogę narzekać. No ale coś za coś - hormony nieźle dały o sobie znać, i tego co dzieje się w głowie chyba nie chciałabym powtarzać, chociaż to pewnie kwestia predyspozycji, a taki typowy nadwrażliwiec jak ja nie ma lekko. Co do wagi - nie narzekam, i chociaż czuję się jak słoń, wieloryb, czy jak tam jeszcze mówi się na ciężarne - do przodu mam "ledwie" 13 kilogramów - nie jest źle! Ogólnie - nie czuje się rozanielona, ani nie spadła na mnie żadna wiedza tajemna, nie unoszę się ponad chodnikami, nie doznałam też żadnego cudownego oświecenia (tak, tak - tak to sobie kiedyś wyobrażałam). Nie zmienia to jednak faktu, że już nie mogę doczekać się naszego dziecięcia, i bardzo, bardzo chcę już je przytulić i poczuć. 
Organizacyjnie - jesteśmy gotowi. Kącik dziecięcy czeka, komoda wypchana gadżetami i ubraniami, łóżeczko pościelone (a to dzięki umiejętnościom Babci Krysi czyli mojej mamy, która się tak postarała i ładnie wszystko poszyła - dzięki mamo!):






Torby do szpitala spakowane czekają na podorędziu, podobnie jak fotelik i ubranie na wyjście, które dostarczy Tata Dziecięcia, gdy już będą nas wypisywać:

Fura gotowa do odjazdu:
A to nasi towarzysze ostatnich dni:

I na deser my, jeszcze w dwupaku :)

Aaaaaaaaaaaaa! To już niedługo, trzymajcie za nas kciuki :)
A.





1 komentarz:

  1. Torba spakowana? :-)
    Pięknie wyglądasz!
    Powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń