sobota, 1 lutego 2014

sobota imieniny kota.

Ostatnie dwa dni zaliczam do tych z cyklu "z d***". Prócz tego, że po raz kolejny popatrzyłam na dziecię, jak mieszka sobie w środku, jak kręci się i rośnie zdrowo, nie wydarzyło się nic fajnego. Nery dają o sobie znać, u lekarza tajemniczo przepadły jedne moje wyniki, a moi towarzysze na dziś to łożko, żurawina i woda do picia. Dodatkowo mój marudny, wrednawy i płaczliwy charakter (który czasem usprawiedliwiam sobie hormonami), daje się we znaki i mi, i mężu memu... Dlatego - odpoczywam jak Pan Bóg i lekarz przykazał,a może zstąpi na mnie moc bycia trochę milszą. Tego sobie i tym, którzy koło mnie przebywają bardzo ale to bardzo życzę.

A. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz