sobota, 16 czerwca 2012

małosolne.

Tak naprawdę jest jeszcze wiosna, ale na rynku już czuć lato. Wszystko pachnie i ogólnie jest pięknie. Należę do tej części ludzkości, która zasypia wcześnie i wcześnie wstaje, więc dziś z okazji soboty nie odmówiłam sobie spacerku po warzywa. Przed 9 byłam już w z powrotem w domu, z siatą gruntowych ogórków. Koper dostałam od cioci, wyrwany prosto z ogródka, podobnie jak liście chrzanu. Nie wiedziałam, że chrzan jest niezbędny, ale zostałam na ten temat odpowiednio pouczona ("nie znasz się, jak to bez chrzanu?!") :). Zatem jest chrzan. I czosnek. Chiński, bo taki akurat mi się napatoczył, ale jak się nie ma co się lubi... Do tego sól, najlepiej kamienna - łyżka na pół litra wody. no to co dziś "gotujemy"? :) małosolne of kors. Za dwa dni powinny być dobre. Albo może jutro rano...? :)



Zamykamy i czekamy, i staramy się nie wyjadać zbyt wcześnie :]
Smacznego,
A.